Dla ProjektantówFilmyNa Żywo!Podcast

Etyka zawodowa projektanta wnętrz [Na żywo] – Kawa w Twoimi Pierwszym Mieszkaniu odc. 04

Etyka zawodowa to jest coś, o czym chyba każdy nas słyszał, ale czy zastanawialiście się kiedyś, skąd właściwie biorą się te zasady, czy ich przestrzeganie jest nagradzane lub karane oraz, czy istnieją zasady ważne i ważniejsze?

Zobacz nagranie na żywo:

Lub posłuchaj w formie podcastu

Jeśli chcesz pobrać ten odcinek, to kliknij tu: Pobierz Odcinek!

Słuchaj tak, jak lubisz!


Nasz gość

Doktor Monika Małek-Orłowska

W nowym odcinku porozmawiamy o etyce zawodowej architektów i projektantów wnętrz z Panią Monika Małek-Orłowska dr filozofii, mgr prawa, adiunkt na Wydziale Zarządzania Politechniki Wrocławskiej; specjalistka w zakresie etyki i oceny technologii.

Pani Monika jest autorką pracy: „Propozycja kodeksu etyki zawodowej architekta wnętrz. Ideały aspiracyjne i deontologiczne powinności”

⭐Artykuł możesz bezpłatnie przeczytać tu: [KLIK]


Transkrypcja nagrania

F: Dziś porozmawiamy o etyce zawodowej architektów, projektantów wnętrz z panią Moniką Małek-Orłowską, doktor filozofii, magister prawa, adiunkt na Wydziale Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, specjalistka w zakresie etyki i oceny technologii. Dzień dobry Pani Moniko.

M: Dzień dobry Państwu. Bardzo mi miło Państwa gościć na tej rozmowie. Oprócz tych takich miłych okoliczności przy kawie, jest to dla mnie też okazja do popularyzacji nauki i idei etycznego projektowania.

F: Tak, a jest dzisiaj o czym rozmawiać, ponieważ jest Pani autorką ponad 30 publikacji naukowych, w tym autorką pracy Propozycja Kodeksu Etyki Zawodowej Architekta Wnętrz Ideały Aspiracyjne i Deontologiczne Powinności. Ta publikacja jest szalenie ważna, ponieważ w naszej branży projektowania wnętrz nie było do tej pory żadnego spisanego zbioru zasad etyki zawodowej.

R: Dodam dla naszych widzów i słuchaczy, że dostęp do tej publikacji jest bezpłatny i w opisie pod tym nagraniem znajdziecie bezpośredni link do niego.

F:Dokładnie. Pani Moniko, stworzyła Pani propozycję kodeksu zawodowego, ale zanim zaczniemy wchodzić w te niuanse etyki zawodowej, może trochę zaczniemy ogólnie, od początku. W ogóle jak wygląda ten proces kształtowania takiego kodeksu etyki zawodowej? Czy Pani praca jako naukowca, badacza polegała jakby na spisywaniu niepisanych zasad wśród tej grupy zawodowej? Czy to był bardziej taki proces poprzez konsultacje, określenie pewnych idei, którymi chcemy się kierować w naszej grupie zawodowej? Jak to wyglądało?

M:To jest właściwie pytanie o to, jak powstają zasady etyki. I tutaj musimy takie dwie rzeczy odróżnić. Pytamy o zasady etyki zawodowej, nie ogólnej. Zakładamy, że jakaś ogólna moralność, etyka istnieje, a skąd biorą się te normy zawodowe? I tutaj to jest właściwie takie złożenie. Etyka zawodowa musi być zgodna z tą powszechną moralnością, czy też etyką. Tutaj akurat słowa moralność, etyka na potrzeby naszego spotkania będę używała zamiennie, chociaż one mają trochę inne znaczenia, ale nie jest błędem używać ich w potocznej rozmowie jako równoważniki. Natomiast każde środowisko zawodowe ma specyficzny kontekst funkcjonowania i potrzebuje szczególnych zasad. I tutaj właśnie te zasady, czy to pozakodeksowe, czy sformułowane w kodeks, one nam pokazują w jaki sposób powinniśmy działać, żeby wykonywać swój zawód dobrze. Więc tak jak Pan powiedział, to jest to, co wypracuje środowisko zawodowe i można to zrobić na dwa sposoby. Można zapytać ekspertów, jakie są te zasady, spiszcie nam je tutaj, dajcie, my zrobimy jakiś kodeks, ale to nie jest zbyt dobra droga, dlatego że pomijamy w tym tych adresatów, użytkowników, te osoby, dla których projektujemy. dlatego właśnie najlepiej jest takie zasady tworzyć w procesie konsultacyjnym i to konsultacji środowiskowych, jak również partycypacyjnym, czyli badając preferencje, potrzeby, również obawy użytkowników. Oczywiście są do tego różne metody, więc to jest taki bardzo złożony proces, który potem skutkuje jakimś zestawem zasad. Czyli tak naprawdę idealna opcja to takie wdążenie właśnie konsultacyjne, poprzez rozmowę, aby tak wspólnymi siłami i zgodzie z naszą branżą to opracować.

F: No dobrze, to wiemy, a w takim razie to już tak trochę lekko się zagłębiając, bo Pani publikacja dotyczy bardzo konkretnej grupy zawodowej, jaką są architekci wnętrz. I proszę nam właśnie powiedzieć, skąd powstał właśnie pomysł na zajęcie się tą konkretną grupą zawodową właśnie, co są projektanci wnętrzy, architekci wnętrzy.

R: Czy dostrzegła właśnie Pani jakąś taką lukę dla konkretnie tego zawodu? Czy może to był głos samej tej grupy zawodowej, a może studentów, jakby kreowanie ich potrzeb, czy jakiś obaw na początku swojej kariery zawodowej, a może to był po prostu głos klientów korzystających z usług projektowania wnętrz, jaki czynnik był tym, że właśnie zajęła się Pani konkretnie tą grupą zawodową?

M: Pomysł powstał w bardzo przyjemnych i inspirujących okolicznościach, właśnie na zajęciach dydaktycznych, ponieważ ja przez dobrych kilka lat prowadziłam zajęcia ze studentami różnych kierunków architektonicznych i bliskich budownictwów, w tym z architektami wnętrz. i prowadziłam przedmiot etyka zawodowa. No i właśnie od razu na początku studenci i studiów stacjonarnych i niestacjonarnych, studenci i studentki powiedzieli, a dobrze, ale gdzie jest dla nas kodeks? Architekci mają swój kodeks, ale my nie jesteśmy architektami budowlanymi. Inżynierowie budownictwa mają swój, no a nasze zasady to gdzie? I na początku potraktowałam to trochę jako taki żart, no bo przecież etyka istnieje, to nie jest tak, że ją wynajdujemy od nowa, ale potem stwierdziliśmy, no dobrze, to może spróbujmy popracować nad takim przykładowym zestawem zasad. i moje wyobrażenie było takie, że zrobimy to w jeden semestr, bo jasne, z punktu widzenia mojej wiedzy, znajomości literatury byłoby to możliwe, ale zajęło nam to 5 lat z kilkunastoma grupami studentów i efekt nawet przekroczył moje wyobrażenie, jest według mnie naprawdę dobry. W tej publikacji, której tytuł może trochę odstrasza, bo on jest taki bardzo hermetyczny, tam jest też treść tych dwóch proponowanych kodeksów w dwóch wariantach. My po prostu taką metodą warsztatów, dyskusji, czytania literatury, interpretacji źródeł różnych tworzyliśmy i co semestr on był troszkę udoskonalany, troszkę zmieniany, aż w końcu powstała ta finalna wersja, właściwie dwie wersje i tak to się toczyło. Nie mieliśmy dostępu tak naprawdę do klientów, do użytkowników. Mieliśmy bardzo ograniczone zasoby, mieliśmy tylko te zajęcia, ale część studentów, część osób studiujących już wykonywała pierwsze kroki w zawodzie. Po prostu potrzebowali sobie na przykład zrobić uprawnienia, a już projektowali wnętrza. To z reguły studenci jest niestacjonarny i oni na przykład mieli doświadczenie w relacjach z klientami. To było też bardzo ciekawe porównać, jak widzą relacje z klientem osoby, które już tych klientów mają, a jak widzą tą przyszłą relację z klientem studenci i studentki pierwszego roku, pierwszego semestru studiów stacjonarnych, którzy w ogóle nie mają jeszcze wyobrażenia, jak to wygląda. więc te procesy partycypacyjne to tak troszeczkę odgrywaliśmy w różnych grach scenariuszowych ale to też wyszło dobrze.

R: Tak ja bardzo się w ogóle cieszę, że są takie osoby jak pani, które są otwarte na potrzeby właśnie młodych ludzi którzy zmierzają się z początkiem swojej drogi zawodowej swojej kariery i właśnie ta otwartość i chęć niesienia pomocy im w uporządkowaniu i usystematyzowaniu swoich początków, czy pracy, czy właśnie tej etyki zawodowej jest myślę czymś totalnie cudownym.

F: Ja jestem w ogóle zachwycona właśnie całym tym procesem. Tak jak Pani wspomniała, faktycznie w Pani publikacji, znowu dla osób, które nas oglądają, słuchają, tak może podpowiemy, że sam kodeks, jakby ta treść kodeksowa faktycznie nie jest długa, jeżeli spojrzymy na całą publikację, ale bardzo ciekawy jest opis i badań, i tych elementów, które na to wpływały, więc naprawdę zachęcamy każdą osobę do zapoznania się z całością. Ja trochę bym do tych właśnie studentów wrócił, bo to jest w ogóle ciekawe, że Pani prowadzi zajęcia z etyki, czyli o tym, co rozmawiamy, to nie jest tak, że ta etyka nie istnieje, ale jednak jest taka potrzeba nawet w nas zawodowa, że chcielibyśmy mieć coś takiego, że nie jestem pewien, otwieram książkę, zasada numer trzy mówi dokładnie to i to, żeby pracować. Takie ukierunkowanie tej etyki ogólnej, która ogólnie funkcjonuje do konkretnego zawodu, do konkretnej dziedziny, czy do konkretnej wykonywanej pracy. Tak, i teraz tak Pani wspomniała, mamy w sumie dwie propozycje tych zasad i teraz w czym w zasadzie one się różnią? Bo oczywiście w opisie mamy zawarte, że jedna jest ukierunkowana do adresatów, czyli architektów, projektantów, a druga bardziej ideowo. Czy można powiedzieć, że któryś z tych zestawów jest lepszy, gorszy? Czy jaka jest idea stworzenia tych dwóch zestawów? Jak możemy je traktować właściwie?

M: Okej, to spróbuję trochę skomplikowane rzeczy wyjaśnić w sposób prosty. To jest możliwe, jak mówił noblista fizyk Richard Feynman, że każdy, nawet najbardziej złożony problem można wyjaśnić prosto. Zobaczymy, czy mi się to uda. Faktycznie stworzyliśmy dwa warianty kodeksu. Ja wyszłam tutaj z takich dwóch założeń. Po pierwsze, etykę zawodową można podzielić na takie dwa poziomy. Pierwszy to jest etyka prewencyjna, który tak naprawdę mówi nam, czego unikać, czego nie wolno robić i określa obowiązki. A drugi poziom etyki zawodowej to jest tak zwana etyka aspiracyjna, w którym również są określone obowiązki, ponieważ etyka zawodowa to jest tak naprawdę etyka obowiązku. Nie mówimy o prawach, jakie mają architekci wnętrz, oczywiście mają jako obywatele, jako ludzie, ale jako osoby wykonujące ten zawód mają obowiązki etyczne i zawodowe. Więc zarówno w warstwie prewencyjnej, jak i w warstwie aspiracyjnej te obowiązki mamy, z tym, że w aspiracyjnej oprócz obowiązków są też określone ideały, do czego dążymy. Więc mamy taką różnicę, że pierwsze spojrzenie na etykę to jest pytanie, gdzie jest ta linia, której nie wolno przekroczyć, ta nieprzekraczalna granica, której przekroczenie spowoduje na przykład zagrożenie życia, zdrowia ludzi, złamanie prawa, no bo to jest też minimum. Ale czy to wystarczy, żeby wykonywać swój zawód doskonale? Czy trzymanie się takiej literalnej litery prawa albo dbanie tylko o to, aby się komuś nie stała krzywda spowoduje, że stworzymy rzeczy fantastyczne, wspaniałe? No raczej nie. Dlatego potrzebujemy aspiracje. Tematyka aspiracyjna można ją porównać do reflektora, który nam oświetla drogę, pokazuje horyzont. Doskonałość to jest coś takiego, do czego dążymy, ale czego nigdy nie osiągniemy w 100%, nigdy nie zrealizujemy tak do końca. Zawsze jest jeszcze coś, co można zrobić. Więc to są te aspiracje, do których po prostu dobry profesjonalista będzie dążył. I to jest jeden powód, a drugi powód jest taki, że kodeks etyczny można stworzyć na dwa sposoby. To znaczy być może na więcej, ale są takie dwa podstawowe sposoby. Albo go ogniskujemy wokół adresatów obowiązków, czyli my jako profesjonaliści mamy jakieś obowiązki, ale są też odbiorcy tych obowiązków, adresaci ich. I teraz jak zidentyfikujemy grupy tych adresatów, to łatwiej będzie nam te obowiązki zidentyfikować. Więc można, tak jest na przykład skonstruowany kodeks etyczny dla inżynierów budownictwa. Ale są też kodeksy skonstruowane wokół wartości. Więc jakie wartości dany zawód realizuje i to jest taka budowa aspiracyjna, że wyliczamy poszczególne wartości i potem przy każdej wartości mówimy, jak tą wartość realizujemy w stosunku do każdego z adresatów i tak jest skonstruowany na przykład kodeks architektów budowlanych, kodeks etyczny architektów. Więc postanowiliśmy, ponieważ nie byliśmy zdecydowani, która wersja jest lepsza, bo one treściowo są równoważne. Nie jest tak, że jedna jest gorsza, a druga lepsza. Zdecydowaliśmy się, że będziemy to realizować jakby w dwóch nitkach.
Połowa grupy będzie tworzyła jedną wersję, połowa drugą, a potem na końcu zobaczymy, co nam się bardziej podoba. No i oczywiście każda grupa mówiła, że ich kontekst im się bardziej podoba. Więc to jest ten powód. Więc to jest ten powód, dla którego stworzyliśmy tę wersję. Ta wersja zogniskowana wokół adresatów jest bardziej deontologiczna. Deontologia to jest zbiór zasad, to jest etyka obowiązku. Natomiast ta wersja aspiracyjna pokazuje nam ten poziom wartości od ogólnych do szczegółowych. Więc taki jest sens. Natomiast jaki typ budowy kodeksu środowisko by sobie wybrało, to już jest kwestia potrzeb, może estetyki, może akurat z kontekstu sytuacyjnego. Mamy dwie propozycje.

F: Dwie różne perspektywy tak naprawdę do wyboru czy analizy pod własną metodykę pracy. Tak, bo też powtórzmy, pani patrzy z tą propozycją, czyli to faktycznie właśnie element, gdzie mamy wreszcie coś do dyskusji i teraz właśnie my jako środowisko możemy o tym dyskutować, no i tak powoli jakby stworzyć coś, co uznamy tak, to jest to, o czym chcemy się kierować. No mi osobiście, ja jestem idealistą, więc w ogóle ten drugi wariant właśnie aspiracyjny taki dla mnie był, no właśnie taki bardziej wzniosły, że do czegoś więcej aspirujemy niż tylko zrobić tą swoją robotę, tylko coś jeszcze chcemy dać, to było świetne. Ale właśnie, w kontekście zasad, wielu zasad, pojawia mi się pewne zapytanie. Mówiąc o zasadach, czy właściwie możemy je jakoś wartościować? Tutaj wspomnieliśmy rzeczywiście, kodeks etyczny też zawiera te obowiązki, że nie możemy łamać prawa, to jest jakby jasne, ale w tych bardziej niuansach może etyki zawodowej. Czy są takie rzeczy, których bezwzględnie nie możemy robić, albo czy są jakieś takie zasady etyki najważniejsze, tych, których pod żadnym pozorem nie wolno łamać, a inne, no wiadomo, jak się uda, to starajmy się ich trzymać. Czy coś takiego możemy rozgraniczyć?

M: To jest bardzo dobre pytanie, dziękuję. Nie można powiedzieć, że jedna zasada jest ważniejsza od drugiej, ale można zapytać o to, jaka wartość jest wartością fundującą, czyli taką źródłową, z której wypływają inne wartości etyki zawodowej I ja bym tutaj się pokusiła o to, żeby powiedzieć, że taką wartością jest uczciwość, bo nawet tak zdroworozsądkowo, jeżeli podchodzimy do naszych obowiązków w sposób uczciwy, to znaczy chcemy je wykonywać rzetelnie, chcemy być lojalni wobec klienta, chcemy przynosić pożytek społeczeństwu, chcemy unikać konfliktu interesów. Jeżeli wychodzimy z takiego uczciwego nastawienia, to cała reszta już jest tylko takim adekwatnym zastosowaniem się do tych szczegółowych zasad. Więc ta uczciwość jest absolutnie fundującą wartością. I teraz jeżeli chodzi o to, co wolno, czego nie wolno, to tutaj bardzo często o to pytaliśmy, znaczy o tym rozmawialiśmy z osobami studiującymi, bo bardzo często pojawiało się pytanie, czy ja mogę czegoś odmówić, czego klient żąda. Oczywiście to pierwsze co, jak będzie żądał czegoś niezgodnego z prawem, to co grozi mi odpowiedzialność karna, to oczywiście odmawiam. Ale to jest taka oczywista oczywistość. Ale jeżeli klient żąda czegoś, co wydaje mi się nie w porządku, albo co mi się nie podoba, to czy mogę odmówić? Czy to będzie w ogóle zgodne z etyką zawodową? I tutaj ja sobie przywołałam takie trzy przykłady, jeżeli mogę się tu rozwinąć z tymi przykładami, to Państwu prosimy. bo tutaj dyskutowaliśmy. Zacznę od takiego przykładu, który Państwo wszyscy znają i on jest świetny, w ogóle już coraz bardziej dostępny. Przykład umywalek, które są niżej położone dla tych użytkowników, którzy mają niższy wzrost, czyli dzieci, osób niskorosłych. Jest to coraz częstsze np. w centrach handlowych, nie tylko w toaletach dla osób z niepełnosprawnościami. No właśnie, i tak się zastanawialiśmy, że właściwie po co takie umywalki? Przecież dzieci małe to rodzic może podnieść, umyć ręce, ale to jest wtedy pytanie o to, jak patrzymy na użytkowników architektury. Przecież przestrzeń jest zasobem wspólnym, dzieci również są użytkownikami architektury, chcemy, aby były pełnoprawnymi. chodzi nam o dostępność. Zresztą jeżeli chodzi o dostępność, to też przepisy prawa to już regulują od kilku lat i stwierdziliśmy, że to jest taki zalecany standard. Architekt w przypadku tych wnętrz użyteczności publicznej, bo tu mówimy o wnętrzach, do których teoretycznie dostęp ma nieograniczona liczba osób, powinien zaproponować takie rozwiązanie, aby umożliwić tę dostępność dla różnych użytkowników, architektury z różnymi potrzebami. Czyli nawet jeżeli klient tego nie chce, no trzeba to zasugerować. Oczywiście nie można tego wymusić, o ile przepis prawa tak nie mówi. A tu drugi przykład. Przychodzi na przykład klient do projektanta i mówi proszę zaprojektować mi mieszkanie, a w nim chcę mieć klatkę dla dzieci. No bo po prostu czasami mnie denerwują i chciałbym tam te dzieci przetrzymywać, żeby tam sobie siedziały cicho. I teraz pytanie, czy powinniśmy zaprojektować klatkę dla dzieci? Nie ma przepisu prawa, który mówiłby nam, że nie wolno projektować klatki. To, jakie ktoś używa, to jest druga rzecz. Ale etyka jest czymś dużo szerszym niż przepis prawa. I doszliśmy do wniosku, że jednak architekt powinien odmówić takiej prośbie. Ona absolutnie niezgodna z ideą praw człowieka. Więzienie człowieka w klatce jest czymś, na co by się nikt nie zgodził. Trzeci przykład, a ten jest też przykładem autentycznym. Znaczy klatkę wymyśliliśmy, ale przykład autentyczny. Jedna z dziewczyn, która była początkującą projektantką, teraz już pewnie nie jest początkująca, że zastanawiała się nad czymś takim, ponieważ klientka poprosiła ją o zaprojektowanie wnętrza niedużego mieszkania i w salonie tego mieszkania sobie zażyczyła, żeby wisiał ogromny akt kobiecy, w takim mocno dominującym, erotycznym charakterze. To była chyba jakaś kopia Modiglianiego. W każdym razie w wielkości tego mieszkania, wielkość tego salonu, a wielkość tego aktu, to była w ogóle dysproporcja. I ta projektantka też jakby wiedziała, że ta jej klientka jest matką samotnie wychowującą syna w wieku przedszkolnym. I strasznie rodziło to w niej taki opór moralny, że wydaje mi się, że nie powinno tak mieszkanie wyglądać, w którym jest małe dziecko. No i dyskutowaliśmy, no to co, to powinna odmówić zlecenia, czy przekonywać tą klientkę, że coś innego. Przecież w gruncie rzeczy to był tylko obraz, każdy sobie może powiesić, co chce. Ale po długich dyskusjach, też zresztą trochę takich, może nie instruowanych, ale tu ja przekazywałam im, jaka jest wiedza z ekranu etyki na ten temat, stwierdziliśmy, że w takiej sytuacji, jeżeli chodzi o mieszkanie prywatne, to nie jest rolą architekta wnętrz wchodzenie w buty innych ekspertów. Architekt wnętrz jest od tego, aby zaprojektować wnętrze, nie jest od tego, aby pouczać na temat wychowania, na temat psychologii, na temat seksualności i to jest proszę Państwa też część etyki zawodowej. Dlaczego? Dlatego, że jeżeli wypowiadamy się jako eksperci na jakiś temat, to powinniśmy, aby pozostać w zakresie rzetelności i swojej kompetencji, to powinniśmy wypowiadać się o własnym zakresie kompetencji, a nie o innych. czy ja jak tu do Państwa przychodzę to mówię o etyce profesjonalnej nie kreuję się na specjalistkę w układaniu bukietów czy kręceniu lodów rzemieślniczych to byłoby jakby nadużycie z mojej strony, że wykorzystuję stopień doktora do tego aby mówić że potrafię coś czego nie potrafię więc tutaj problem był szerszy kiedy ta studentka sobie uświadomiła, że tak właściwie to jakby jest poza zasięgiem jej obowiązków etycznych, to regulowanie, co sobie klientka powiesi na ścianie, to też trochę odetchnęła z ulgą.

F:Tak, bo tutaj patrzenie na ten temat, są pewne różnice między realizacjami komercyjnymi, w szczególności publicznej, prywatnymi mieszkaniami, domami i tak tutaj faktycznie w kodeksie etyki mamy tą lojalność, poszanowanie potrzeb, prawda, jakie one kolwiek by nie były. Był tam właśnie fragment o poglądach politycznych, czyli faktycznie szanujemy tę osobę, staramy się zrobić dla niej pracę.

R: Ja myślę, że tak naprawdę ta historia, którą Pani przytoczyła, naprawdę otworzyła oczy i pomogła wielu osobom z naszej branży, wielu projektantom i wielu architektom wnętrz, którzy bardzo często mierzą się właśnie z taką trudnością, co zrobić, jeśli coś mi się nie podoba, jeśli ja myślę inaczej niż ta osoba. i myślę, że ta odpowiedź całkowicie rozwiewa wszelkie wątpliwości i trudności, z którymi bardzo często mierzą się projektanci wnętrz, o których słyszymy.

F; Tak, natomiast tutaj przychodzi mi do głowy trochę jeszcze inny przykład, bo faktycznie jest też taki temat, to jest do głowy akurat, związany z młynkami, które możemy instalować pod zlewami i to jest taki temat, nawet powiem, prawny, bo w prawie faktycznie jest informacja o tym, kiedy nie możemy ich stosować, jeżeli chodzi o ocenia komercyjne i tak dalej, natomiast nie bardzo jest mowa o tym, co się dzieje w przestrzeni prywatnej i tu faktycznie zauważam też często jako projektant, specjalizując się w projektach kuchni, że pojawia się taki temat, kiedy właśnie staram się wyjaśnić, wyedukować pewien szerszy problem stosowania tego rozwiązania, jaki ma to wpływ na środowisko, no ale faktycznie jako projektant nie zabronię komuś stosowania tego, ale mogę o tym opowiedzieć, mogę wyjaśnić, mogę trochę wyedukować, jeżeli widzę, że to wchodzi pewne aspekty ekologiczne chociażby.

M: I to jest w ogóle świetny sposób, jaki Pan przedstawił, bo to się łączy też z tym, jaką funkcję spełnia kodeks etyczny. Jedną z funkcji, bo kodeksy etyczne spełniają kilka funkcji, jedną z nich, może nie najważniejszą, ale również istotną, jest funkcja edukacyjna. Jeżeli ktoś przeczyta sobie te zasady, czy to na przykład klient, użytkownik architektury, to też jakby będzie wiedział, jakich sfer to dotyczy. A jak spojrzymy na tych adresatów obowiązków w kodeksie etycznym, to najwęższą grupą to są zleceniodawcy, później użytkownicy architektury, a najszerszą grupą jest społeczeństwo i środowisko naturalne. Dlaczego wzięliśmy je razem? Dlatego, że środowisko naturalne jest środowiskiem ludzi w kontekście architektury. Ja tutaj nie mówię z jakiejś perspektywy antropocentrycznej, że człowiek musi je zawłaszczać, tylko że z punktu widzenia rzeczywistości zbudowanej, wykreowanej, środowisko naturalne jest środowiskiem ludzi i teraz wszystkie nasze działania w jakiś sposób oddziałują na tych naszych adresatów obowiązków, na naszych zleceniodawców, na użytkowników tej przestrzeni, którą projektujemy, ale również na środowisko. I teraz chodzi o to, aby ta jakość życia, również wspólnego, się zwiększała, a nie obniżała. Więc takie działania edukacyjne jak najbardziej mają sens. Oczywiście nie narzuca Pan klientowi, czy ma sobie on zainstalować młynek, czy nie, ale może próbować podnieść świadomość tej osoby, mówiąc jakie to ma konsekwencje. Tak, w ramach jakby kodeksu też etyki, który w sumie porusza to zagadnienie. Tak, aspiracyjnego, bo to jest takie dążenie do doskonałości. Zróbmy wszystko najlepiej. Tak, czyli znów to pomaga.

F: Świetnie. A może wróćmy jeszcze do tego zagadnienia uczciwości. Bo takie ciekawe tutaj hasło padło. Bądźmy uczciwi. Że to jest taka w sumie nadrzędna, gdybyśmy mieli wybrać jedną, to ta bym wiedział, jak gdyby taki główny prym i rzeczywiście większość takich trochę tak przewrotnie może zadać pytanie, bo rzeczywiście większość osób może teraz powiedzieć, no ale no, po co mi w zasadzie te zasady etyki, po co mi ten kodeks, skoro tak naprawdę wystarczy powiedzieć, że pracuj dobrze i uczciwie. No i ja w sumie pracuję dobrze i uczciwie, więc względem siebie. I teraz, żeby wyjaśnić takim osobom, po co jest ten kodeks i zbiór zasad etyki zawodowej?

M: To jest bardzo dobry początek, żeby powiedzieć pracuję dobrze i to mi wystarczy. Tylko, że czy inni o tym wiedzą, co to znaczy pracować dobrze? Bo oczywiście dla profesjonalistów wykonujących swój zawód jest to bardzo często oczywiste, że to co robią to jest tak jak należy, lege artist, wszystko doskonale. Natomiast te osoby, dla których one to robią, jeżeli mówimy o zawodzie usługowym, jakim jest zawód architekta wnętrz, to one bardzo często nie mają tej wiedzy i one nie wiedzą, co to znaczy dobrze coś zaprojektować, co to znaczy dobrze coś wykonać, zrealizować i skąd się tego mogą dowiedzieć. No mogą zapytać oczywiście zatrudnionego przez siebie architekta wnętrz, ale wtedy muszą zaufać, że jest to osoba, która spełnia właśnie te najwyższe wymogi zawodowe i etyczne. Z tym jest nie zawsze tak najlepiej, ale coraz lepiej. i teraz, do czego nam potrzebne są te zasady? Bo ktoś powie, kodeks etyczny to nie jest nic takiego istotnego, on sobie tam gdzieś jest, jakaś grupa zawodowa go ogłosiła, jeżeli nie ma umocowania ustawowego, to nawet nie jest aktem prawnym, nawet nie ma rangi jakiegoś aktu normatywnego, więc to jest taki ozdobnik i ja nie zgodzę się z tym. Również proszę Państwa, niektórzy etycy tak mówią, przedstawiciele innych teoretycznych, że to jest coś nieskutecznego, taka fasada, ale sobie zadajemy takie pytanie, skąd mamy wiedzieć, jakie są standardy wykonania danego zawodu? Na przykład fantastyczną rzecz zrobiło Stowarzyszenie Architektów Męcz-Saw. Oni ogłosili na swojej stronie internetowej 12 standardów, 12 dobrych standardów i to jest super, świetnie, że to ogłosili, bo teraz każdy, kto jest zainteresowany tym, co powinien zawierać w sobie proces projektowania wnętrza od początkowej koncepcji do zakończenia realizacji, mają tam to jasno wyłożone. Tylko też te standardy pomijając kontekst etyczny, po prostu to nie może zastąpić kodeksu etycznego. Jest to trochę za mało z punktu widzenia zasad etyki, ale został ten standard ogłoszony i to samo jest z kodeksami etycznymi. Jeżeli dana grupa zawodowa gdzieś ogłosi taki kodeks, oczywiście uzgodniony wewnętrznie, środowiskowo, to wtedy wiemy czego się spodziewać. Zarówno na przykład nowi adepci zawodu wiedzą do czego dążyć, jak i klienci wiedzą czego oczekiwać, czego wymagać od osób realizujących zlecenia. a jeżeli nie są ogłoszone standardy i tak naprawdę nie wiadomo jak jest, to wszystko jest możliwe wszystko jest możliwe i możemy się spodziewać, że również rzeczy bardzo nieprzyjemne się będą wydarzały, bo ktoś powie, a przecież to nie jest zabronione, tak też może być.

F: Właściwie myślę, że ta kwestia interpretacji własnej, bo skoro każdy pracuje po swojemu teoretycznie, ok, no to myślę, że ta etyka jest takim problematycznym elementem czy ta kwestia uczciwości, czy tego kto co uważa za postępowanie uczciwe, postępowanie dobre. Myślę, że ta granica u każdego jest być może w innym miejscu i w kontekście znowu zawodowym. Takie uporządkowanie wszelkich zasad dla różnych grup, żeby każdy czy odbiorca, czy właśnie projektant mógł się z tym zapoznać i wiedział czego się spodziewać. Natomiast tutaj ciekawe to Pani poruszyła temat, że no właśnie ta etyka, zasady etyki zawodowej, oczywiście zawsze mówimy o etyce zawodowej, nie mają umocowania prawnego. Więc tak naprawdę my tu dużo dyskutujemy sobie, a ktoś może powiedzieć, przecież to właściwie, no co, coś sobie napisaliśmy, ale czy to przestrzegam, czy nie przestrzegam, nie ma znaczenia. Więc pytanie, czy właściwie to dobrze poniekąd, że ta etyka jest tak poza tym prawem, z tą pewną ideałowością, czy jednak powinniśmy dążyć do tego, aby no jakoś to, nie wiem, uprawomocnić, coś zrobić z tym zasadami etyki?

M: Tutaj są dwie rzeczy. bo Pan pyta tutaj o zakorzenienie etyki w prawie, ja bym to trochę odwróciła. Po pierwsze, w dzisiejszych czasach takim pewnikiem jest, że to prawo jest zakorzenione w moralności. Prawo to minimum moralności, z tym nikt nie dyskutuje.. Natomiast jeżeli chodzi o zasady etyki, to czy one mają umocowanie w prawie, to są bardzo złożone kwestie, bo tak jak powiedziałam, żeby taki kodeks etyczny stał się aktem rangi normatywnej, to powinien mieć umocowanie ustawowe, czyli jest to taki ostatni etap profesjonalizacji zawodu, bo kiedy mówimy o wyodrębnianiu się danego zawodu w profesję, bo profesja jest czymś więcej niż zawód, to są różne etapy profesjonalizacji i na samym końcu jest właśnie to ogłoszenie kodeksu etycznego, który będzie egzekwowany i takiej pełnej autonomii zawodu oraz uregulowanie jak do tego zawodu się przynależy. Ale to nie jest proces, którym można byłoby tak sterować z góry. To znaczy można oczywiście, natomiast takie ręczne sterowanie z góry będzie prawdopodobnie powodowało bardzo duże spięcia, napięcia w środowisku i to są bardzo trudne procesy legislacyjne, chociażby to, co się teraz dzieje z uregulowaniem zawodów psychoterapeutów odzwierciedla. Ale tutaj w przypadku architektów wnętrz to jeszcze nie jest w ogóle ten etap. W tym momencie to właściwie chodzi o to, aby zbudować w ogóle rozpoznawalność i prestiż tego zawodu nawet wśród użytkowników i wśród społeczeństwa, bo społeczeństwo wie, kim są architekci, wie, kim są inżynierowie budowlani, Ale architekt wnętrz to jest cały czas taka figura jeszcze taka bardzo mało rozpoznana. Jak odróżnić architekta wnętrza od projektanta, dekoratora, czy na przykład architekta krajobrazu? A z pewnością dałoby się odróżnić już samo to, że istnieją osobne ścieżki kształcenia. Pokazuje, że jest to autonomiczny sektor zawodowy.

F: Więc zrobić, żeby się coś takiego wydarzyło, że powstanie kodeks, który będzie obowiązywał wszystkich i będzie można się na niego powoływać, jeżeli ktoś przekroczy jego zasady i egzekwować w jakiś sposób wypełnianie tych zasad albo nawet karać osoby, które to zrobią, no to nie da się tego zrobić od tak. I co można robić?

M: To można robić takie działania oddolne, coś co Państwo robią, czyli że popularyzujecie wiedzę, ale równocześnie też bardzo ważna jest współpraca środowiskowa, aby nie było szereg rozproszonych stowarzyszeń, tylko na przykład jedno stowarzyszenie, które będzie działało wspólnie. to jest oczywiście bardzo trudne, bo są różne interesy w tym.

F: Tym bardziej jak Pani sama zauważyła, w branży aranżacji wnętrz mamy architektów wnętrz, projektantów mebli. Dekoratorów, homestagerów. Jest tego bardzo dużo i właśnie z jednej strony, no znów, tak naprawdę jasne, zakres kompetencji, wiedza, umiejętności są różne, ale z drugiej strony wszyscy, tak można powiedzieć, działamy na wspólne dobro, naprawdę wszyscy działamy w tym wspólnym obszarze i dla ludzi, i powinniśmy wszyscy w sumie kierować się naprawdę tymi samymi zasadami etyki zawodowej. Więc ja tu, dostrzegam taki problem, że w sumie ten kodeks, dając ten kodeks, ja tu widziałem wszystkie osoby, które zajmują się szeroko rozumianymi wnętrzami. Tak, myślę, że każda osoba właśnie z szeroko rozumianej branży mogłaby znaleźć tam odpowiedzi na takie pytania, z którymi nieraz się pewnie mierzy.

M: Od razu Państwu powiem, że celem w ogóle stworzenia tego naszego kodeksu. Nie było powiedzenia, że my tu zrobiliśmy jakieś idealne dzieło, doskonałe dzieło i teraz bierzcie ten kodeks i go stosuje. Tak jak napisałam na samym końcu mojego artykułu, celem było rozpoczęcie dyskusji. I celowo ten kodeks jest czymś niedoskonałym, celowo on jest napisany takim może trochę czasami nieporadnym, prostym językiem, bo tutaj chciałam oddać też takie bezpośrednie głosy studentów, czyli ten proces partycypacyjny, bo zarówno w przypadku etyk zawodowych, jak i nawet w przypadku oceny technologii, to jest tak, że mamy profesjonalistów, ekspertów i mamy społeczeństwo użytkowników. I jeszcze jakiś czas temu uważało się, że wiedza leży tylko po stronie ekspertów, a po stronie społeczeństwa czy po stronie użytkowników jest ten deficyt wiedzy i my przywołujemy ekspertów, powiedzmy architekta, filozofa, etyka, prawnika, żeby oni nam powiedzieli jak jest i to ja tutaj panie zrobię panu zbiór zasad, tak jest i wy tak róbcie i koniec. Ale to nie działa w ten sposób, dlatego że po tej drugiej stronie, czyli po stronie społeczeństwa, po stronie użytkowników również jest pewnego rodzaju wiedza, tylko inna. Nie ma deficytu, jest wiedza o czymś, jest wiedza o tym, czego potrzebują, jakie mają preferencje, jakie mają oczekiwania, jakie mają lęki, to jest też bardzo ważne. i teraz trzeba się w to wsłuchać, aby również uwzględnić to w formułowaniu tych zasad etycznych. Więc to jest pewien taki trochę proces negocjowalny. Ja też jak rozmawiałam z studentami i studentkami, to doszliśmy do wniosku, że niesamowicie ważne w kontakcie z klientem jest to, aby w pewnym momencie mówić tym samym językiem. Nawet na zajęciach jako lekturę czytaliśmy esej fotografika, przepraszam, zapomniałam nazwiska, mówienie tym samym językiem o fotografii. Na przykładzie tego procesu artystycznego o fotografii, gdzie autor tego eseju mówił, w jaki sposób tworzy swoje dzieła, swoje zdjęcia dla odbiorców, że chodzi mu o mówienie tym samym językiem odbiorca, to tak samo architekt w pewnym momencie powinien znaleźć taki język, taką komunikację, żeby razem z tym swoim klientem, klientką mówić tym samym językiem i wtedy dojdą do porozumienia. Stąd właśnie stworzyliśmy ten taki negocjowalny model autonomii klienta.

F: Właśnie i może ten temat trochę rozwiniemy, bo tak właśnie jak Pani wspomniała o tym fragmencie, że już nie są te czasy, zapraszamy eksperta, to on wie wszystko, to właśnie w Pani publikacji był poruszony ten temat modelu tej współpracy między architektem a klientem. On w ogóle powodował pewien uśmiech u mnie na twarzy, bo w zasadzie często w przestrzeni publicznej, na grupach wnętrzarskich różnej maści widuję, jak właśnie projektanci, architekci trochę porównują się do lekarzy. Oni mają wiedzę, oni wiedzą jak leczyć, jak zajmować się wnętrzami, no ten klient powinien słuchać. No i w Pani publikacji też jest ten przykład nawet podany i nawet wręcz odrzucony jako nie do końca właściwy model współpracy. Czy można najczęściej o tym opowiedzieć szerzej, jakie są te modele i właśnie jak ten model, czy prawidłowy model wpływa na kształtowanie tego kodeksu etyki zawodowej?

M: Tak, bo dzisiaj nawet w etyce lekarzy model autorytarny, czyli paternalistyczny nie jest obowiązującym modelem, tylko model autonomii pacjenta. Więc my tutaj zrobiliśmy taką symulację umysłową, że stworzyliśmy jakby trzy modele relacji pomiędzy architektem wnętrza i klientem. Pierwszy to był model autorytarny, gdzie wszystko dyktuje architekt wnętrza. Klient przychodzi jako taka malutka, skromna figurka, a ten architekt mówi mu ma być tak, tak, tak i tak, reszta tutaj to nie ma pan racji, ja tu powiem jak jest ładnie. No i tak stwierdziliśmy, nie, to nie jest ten model, to nie jest model w jakim można by pracować. Dlaczego? No bo zawód architekta wnętrz jest zawodem usługowym. więc tu jakby ten architekt wnętrz jest dla klienta, a nie po to aby klientowi powtarzamy, że ten zawód właśnie to jest służba, że my służymy pomocą, służymy wiedzą więc ten odrzuciliśmy no to metodą kontrastu przeszliśmy do drugiego końca skali, czyli model takiej nieograniczonej autonomii klienta, gdzie przychodzi klient i mówi tak, a ja to chcę tutaj taką takiego gargamela, proszę mi to zrobić. No i oczywiście to jest łatwiejsze do zrozumienia, dlatego że wszędzie widzimy takie realizacje niestety w przestrzeni publicznej, chociaż mam nadzieję, że coraz mniej. Ale tutaj studenci i studencki, z którymi pracowałam powiedzieli, my nie chcielibyśmy tak pracować, bo to jednak w jakiś sposób niedocenia naszej wiedzy, naszego zmysłu estetycznego, tak jakby pomija ten cały wkład, który mamy. W związku z tym nie chcielibyśmy, aby klient decydował absolutnie o wszystkim. A więc myślimy, no to co? A poza tym klient nie może narzucić łamania przepisów prawa ani tworzenia czegoś, co będzie dla ludzi niezdrowe i niebezpieczne. Przecież chodzi nam o to, żeby przestrzeń, która jest wspólnym zasobem, takim ograniczonym bardzo i coraz bardziej ograniczonym, była przestrzenią przyjemną, wygodną, taką, w której się fajnie spędza czas i jeszcze estetyczną. Więc stwierdziliśmy, no to w takim razie to musi być coś takiego umiarkowanego pomiędzy i nazwaliśmy to negocjowalnym modelem autonomii, czy też autonomią negocjowaną. Czyli, że zakładamy, że klient ma priorytet, żądanie klienta jest priorytetowe, ale architekt ma prawo odmówić, kiedy to żądanie jest w ogóle nie do przyjęcia i powinien starać się przekonać klienta, kiedy to żądanie jest w jakiś sposób sprzeczne z ideałami dobrego projektowania. Oczywiście w ostateczności to tam zapisaliśmy, że jeżeli tego się nie da, to powinien zrezygnować, żeby pozostać w zgodzie z własną etyką, zrezygnować ze zlecenia. Taki wysokosiężny ideał. I stwierdziliśmy, że to jest chyba takie zdroworozsądkowe i też najbardziej odpowiadające temu, czym ten zawód jest, zwłaszcza w przypadku, jeżeli mówimy o wnętrzach użyteczności publicznej, ale nie tylko, również o wnętrzach komercyjnych, które z jednej strony są prywatne, ale z drugiej strony u ich użytkownicy to jest już nieograniczona liczba osób.

R: Tak, podpisujemy się pod wszystkim, co teraz Pani powiedziała i właśnie też po prostu, może zbytnio upraszczając, ale właśnie my też o tym często mówimy, że to jest zawsze współpraca. Czyli, jest projektant, architekt, jest klient, współpracują ze sobą przy tym projekcie. Tak jak Filip zresztą przytoczył ten cały przykład o tym młynku, że to jest pewna forma poszerzania świadomości, czyli pewna forma edukacji i my możemy powiedzieć, co my jako specjaliści o tym sądzimy, możemy dać pogląd, czy światło na różne aspekty, czy ekologiczne, czy użytkowe, czy funkcjonalne, czy takie czysto praktyczne, czy wynikające stricte z doświadczenia, natomiast tylko możemy edukować, czyli nie możemy zmuszać, nie możemy nakazywać, możemy się w ostateczności wycofać. Bardzo mi też podoba to dosyć jasne stwierdzenie, że nie mamy tej władzy takiej absolutnej, bo czasami mamy wrażenie, w przestrzeni publicznej, że czasami trochę za bardzo ktoś się zagalopuje, że trochę jest mój projekt, ja go zrobiłem. Trochę zapominamy znowu o tym użytkowniku, że ten projekt powstawał dla kogoś. O tej plastyczności, tym dialogu, który powinien być pomiędzy wieloma osobami, którzy tworzą ten projekt, bo to są również nie tylko projektant, nie tylko odbiorca, ale również sam wykonawca, który musi się mierzyć z robieniem czasem tego gargamella na środku salonu.

M: Albo najwyższego budynku w mieście, jak we Wrocławiu. Albo tak.

F: Pani Moniko, cudowna rozmowa. Mam nadzieję, że właśnie ci słuchacze, widzowie dostrzegą, że etyka jest fajna. Mówienie o nauce może być ciekawe. I tak jak pani wspomniała, można mówić o tych skomplikowanych rzeczach w sposób prosty. I warto mówić, warto poruszać, warto edukować i właśnie otwierać szersze spojrzenia również na etykę zawodową, zatrzymać się na chwilę w całym tym swoim pędzie zawodowym, w tych swoich pracach, kreatywności, projektach, rozmowach z inwestorami i czasem zatrzymać się i pomyśleć o tych podstawach, czyli o tym, co ważne, czym warto się kierować.

M:Ja bym chciała jeszcze tak metodą wykładowczynie akademickiej na koniec podsumować, jakie mamy korzyści z wyraźnie wyartykułowanej etyki zawodowej w postaci kodeksu. Po pierwsze mamy przejrzystość relacji pomiędzy architektem i klientem. Po drugie wiadomo czego oczekiwać ze strony architekta. Po trzecie wiadomo jaki jest standard wykonywania obowiązków i jakie są te obowiązki. I po czwarte wiadomo do czego aspirujemy. Co jest nam w tym horyzoncie doskonałości i jak będziemy do tego dążyć. Więc mamy same korzyści.

F: Tak, to takie może też na koniec właśnie pytanie, bo faktycznie będziemy powolutku zmierzali do końca naszego spotkania. Jak właściwie, może tak właśnie Pani nam podpowie, jak o tej etyce rozmawiać tak naprawdę? Jak zachęcać do działań etycznych? Czy jest jakiś taki sposób promocji etyki, Żeby nie wychodzić na taką osobę, która na siłę nawraca.

M: Żeby te zmiany nie były drastyczne, a wręcz żeby były elastyczne, żeby zachęcały, a nie zrażały. Wydaje mi się, że trzeba podkreślić, że etyczne postępowanie w zawodzie jest korzystne dla każdego. Że po prostu każdy na tym zyskuje. I chodzi nam o to, aby tą jakość życia podwyższać, aby przestrzeń czynić dostępną, przyjazną i estetyczną i nie można na tym stracić. I to nie jest wcale, nie potrzebujemy żadnych wyrzeczeń, zaczynamy po prostu od uczciwości, a potem jakby realizujemy dalej. I należy też pamiętać, że nie chodzi o to, aby być maksymalistą czy maksymalistką mówiącą, o tu w tym projekcie to ja zrealizuję zrealizuje wszystkie ideały od A do Z. Nie. Zrealizujmy kawałeczek, a resztę w innych. Tutaj jakby nie chodzi nam o perfekcjonizm, chodzi nam o taką dążenie do tego, staranie się. Dążenie, ale też taką niekolizyjną kooperacji, gdzie uwzględniane są potrzeby i interesy różnych grup.

F:To właśnie, interesy różnych grup, to może tutaj zadam trochę trudniejsze pytanie, Bo znów, co w sytuacji, bo mówimy tu o kontekście zawodowym naszej grupy. Jak mamy grupę zawodową, to też jest taki pogląd jednak pewnej lojalności wobec innych osób, kolegów, koleżanek z grupy i taki czasami obaw czy, jeżeli widzę, że być może coś nie do końca się dobrze zachowuje, to czy ja powinienem reagować, czy może lepiej nie reagować, nie nagłaśniać tego, żeby tam właśnie nie psuć dobrej atmosfery. Czy tu ewentualnie, jeżeli mówimy, tak mówiąc wprost, o pouczaniu kogoś, czy w ogóle powinniśmy pouczać?

M: No właśnie i to zależy od tego właśnie, czy funkcjonuje kod etyczny, bo jeżeli funkcjonuje zawodowy kod etyczny, to tam jest jakby ścieżka pokazana, jak można reagować, że można coś zgłosić do danego stowarzyszenia albo są pokazane przejrzyste ścieżki, jak reagować i wtedy wiemy, co robić, jeżeli chcemy to robić. W przypadku, kiedy nie ma czegoś takiego, to się możemy zastanawiać, dlatego że tutaj też trzeba, zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych, trzeba bardzo uważać, żeby nie postąpić niezgodnie z prawem albo też nie skrzywdzić kogoś, wrzucając jakieś nasze oceny, na przykład na różnego rodzaju media o danej osobie. i to nawet nie chodzi o to, że po to może mieć kłopoty prawne, ale też chodzi o to, że to może być krzywdzące. Więc takie też przejrzyste ścieżki reagowania na nieetyczność, kodeksy etyczne zapewniają. Natomiast w takich prywatnych relacjach to też wszystko zależy od tego, jakie ktoś ma własne preferencje etyczne. Czy chce zareagować, czy nie. Tutaj nie ma jednej ogólnie obowiązującej recepty, etyka też w dużej mierze jest sytuacyjną etyką. Oczywiście wartości i normy są te same, ale ocena danej sytuacji, czy przepis, jak jej reagować, bardzo często będzie uzależniona od tego, od tych szczegółów kontekstu sytuacyjnego. Czy to jest na przykład nasz przyjaciel, któremu dobrze życzymy i chce powiedzieć, słuchaj, nie rób tak, bo wkrótce stracisz klientów, jak będziesz tak robić. Czy to jest na przykład nasz konkurent, który mówimy, no dobra, no niech sobie robi, wolno mu, ale dzięki temu klienci przyjdą do mnie, prawda? Więc ja nie mam takiej recepcji, to są już każde indywidualne wybory moralne każdego z nas.

R:Tak, czyli na pewno jedno jest pewne. Tak jak teraz nas słuchają słuchacze, widzowie, no ten kodeks taki, warto o tym rozmawiać i no właśnie, mamy teraz propozycję, to może tak Pani na kolejne zakończenia tak podpowie, co Pani myśli powinniśmy my jako członkowie naszej branży zrobić. Mamy propozycję Pani kodeksu i jak Pani myśli, jakie kolejne kroki moglibyśmy tak oddolnie inicjować, aby o tym częściej rozmawiać, aby gdzieś próbować tą etykę, może gdzieś wyjść, ale tak, żeby ona po prostu zaistniała, żeby ona była bardziej rozpoznawalna, żeby ona rzeczywiście żyła w środowisku projektantów i architektów. Czy to jest bardziej kwestia zarażenia uczelni, zarażenia ideą stowarzyszenia architektów, które już istnieje? Co my po prostu jako Filip i Róża możemy zrobić, żeby rzeczywiście pomóc, żeby to było bardziej rozpoznawalne, bardziej rzeczywiście wdrożone w życie.

M:Z Państwa strony to wydaje mi się, że robicie, co możecie, w sensie, że propagujecie, popularyzujecie to na własnym blogu, natomiast takie działania oczywiście są możliwe i to możliwe są jako inicjatywy uczelniane w postaci na przykład seminariów, konferencji, jakichś wydarzeń naukowych czy popularnonaukowych, ale też takie działania systemowe, które będą firmowane przez rozpoznawalne stowarzyszenia, no nie wiem, stowarzyszenia architektów wnętrz czy jakieś inne, Jest wolność zakładania stowarzyszeń, więc może być więcej stowarzyszeń niż jedno. I wtedy faktycznie, jakby nie powiem konkretnie co w tej chwili, ale na pewno jeżeli takie zorganizowane działania w przestrzeni medialnej, w przestrzeni publicznej się pojawią, to wtedy to wskazanie na istotność zasad etyki tego zawodu będzie tym bardziej widoczne i zrozumiałe dla adresatów i też dla uczestników wydarzeń, ale też dla tych, którzy śledzą różne zmiany społeczne.

F: Czyli po prostu rozmawiajmy, promujmy. Tak, rozmawiajmy oczywiście. To jest najważniejszy element. Pani Moniko, bardzo się cieszymy, że mieliśmy okazję przeprowadzić tę rozmowę, a jeszcze raz powtórzymy, że dostęp do Pani propozycji kodeksu jest dostępnie bezpłatny, więc każda osoba zainteresowana może się z tą propozycją zapoznać. Naprawdę świetna publikacja, gorąco zachęcamy. I zauważyłem, że mamy jeszcze komentarz jednego z naszych widzów. To tak może jeszcze go przytoczymy, bo bardzo tutaj ciekawa informacja. Jedna z osób pisze, jestem początkującym dekoratorem wnętrz i co udało mi się zauważyć w tej branży, to właśnie strach przed byciem asertywnym. Mam problemy wyrażania swoich opinii względem klienta. Czyli to, co trochę mówiliśmy, że ten kodeks też mógłby to nawet pomagać w takim, kiedy ja mogę odmówić, kiedy nie.
Tak, zarówno w jednej skrajności, kiedy my zbyt przesadnie narzucamy swoje zdanie, oraz w takich, kiedy odrobinę boimy się tego zdania wyeksponować. Czy w ogóle mamy prawo powiedzieć swoje zdanie, odmówić?

M: Tak, i to jest w ogóle osoba, która to napisała, pokazała bardzo istotny problem, też dużo rozmawialiśmy o tym ze studentami i studentkami. bo tak, kodeks może wskazać punkty, w których mamy prawo odmówić, powinniśmy poinstruować czy powinniśmy edukować, to on pokaże, natomiast on nie pokaże nam jak to zrobić. I to jest właśnie też problem, bo to jest problem tych innych kompetencji, które należy rozwijać, aby potrafić mówić tym samym językiem co klient. To jest właśnie problem, jak nauczyć się skutecznej komunikacji, na przykład komunikacji bez przemocy, kiedy klientowi mówimy, że ta koncepcja, którą proponuje jest nie do końca ok, to trzeba potrafić to powiedzieć tak, aby ten klient nie poczuł się obrażony albo że negujemy jego jako osobę, tylko żeby poczuł, że to jest z naszej strony wsparcie, że ta nasza rada jest wsparciem. I to są innego rodzaju umiejętności, to już nie jest wiedza o etyce, więc tak jak Państwo widzą, samo to pokazuje, jak wymagający jest ten zawód, jak każdy zawód usługowy. I to jest bardzo istotne i też zastanawialiśmy się, w jaki sposób komunikować takie rzeczy, trenowaliśmy to na różne sposoby, ale to już nie jest część kodeksu etycznego. To są innego rodzaju umiejętności, które notabene wchodzą w skład wartości, co to znaczy realizować bycie profesjonalistą, czy co to znaczy realizować wartość rzetelności. Rzetelność polega na tym, że potrafimy na przykład komuś powiedzieć, to nie ma wartości. Nawet jeżeli klient na to nas tak powie, nie, to nie będzie dobre, bo to i to, nawet jeżeli nie będzie to dla nas opłacalne w danym momencie. Ale chcemy być uczciwi, żeby pokazać tę rzetelną stronę rzeczy. Nie mam tu prostych odpowiedzi, ale jest to bardzo istotny problem.

R: Pani Moniko, raz jeszcze bardzo dziękujemy. Wspaniała rozmowa, drodzy słuchacze, widzowie. Zachęcamy też do komentowania, do zapoznania się z tą publikacją. Być może tutaj pod tym filmem w komentarzach stworzymy taką małą część społeczną, takiej oddolnej inicjatywy, porozmawiajmy po prostu o etyce, niech po prostu ta świadomość będzie coraz większa. A my, jeszcze raz podsumowując, bardzo dziękujemy za spotkanie. Naszym gościem była pani Monika, pani doktor Monika, doktor filozofii, magister prawa na Wydziale Zdrowia Politechniki Wrocławskiej, specjalistka w zakresie etyki i oceny technologii. Dziękujemy za spotkanie, no i możemy tylko tutaj cieszyć się, że prowadzi pani studentów na zajęciach etyki, myślę, że te zajęcia są po prostu w Pani prowadzeniu, naprawdę fantastyczne, fantastyczne. To my dziękujemy ślicznie i żegnamy się

Filip Tchorek

Konkretne, techniczne i finansowe porady o wnętrzach. Dbam, by tekst był pomocny i praktyczny, bo zawsze można powiedzieć to prościej! Zawodowo projektant mebli, kardiochirurg wnętrz, czyli specjalista od kuchni, które są sercem każdego domu!

Powiązane Artykuły

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Back to top button